poniedziałek, 24 lipca 2017

Mogę loda?

Na bezglutenowo-eko-bio-wege-reggae-sugarfree-beztłuszczowo(zwierzęcym)-antylaktozowym i w dodatku naturalnym Festiwalu Nasion w Wolimierzu najważniejsze, jak zawsze i wszędzie, były lody. Oczywiście serwowane tylko w bezglutenowo-eko-bio-wege-reggae-sugarfree-beztłuszczowo(zwierzęcych)-antylaktozowych i w dodatku naturalnych smakach. Przepyszne, jak zresztą cały Festiwal. Ale nie pozbawione pułapek. Jagienka na przykład raz zażyczyła sobie te zielone. Po kilku lizach oddała je ze zniesmaczoną miną:
- One mają tutaj takie jakieś szczypiorki.
Szpinak ciężko przemycić dzieciom, nawet w postaci lodów bananowo-szpinakowych.


Tata opowiada bajki z mięsem i glutenem - żeby równowaga była zachowana. Obrońcy glutenu łączcie się! (zdjęcie: Ciocia Marendziak)

czwartek, 20 lipca 2017

W zdrowym ciele zdrowy doch

W precyzyjnym jak szwedzki dentysta języku niemieckim jest słowo „doch”, będące (oprócz innych funkcji) przeczeniem pytania przeczącego. Na przykład: „Ale nie zrobisz nic głupiego?” Doch! Tymczasem Jagienka nie bierze jeńców i nie zostawia spraw wszędobylskiemu przypadkowi:
- Mogę loda czy tak?
Żaden doch tutaj nie pomoże.


Nawet wilk nie dał rady.

 


środa, 19 lipca 2017

Militarianizm.

Tata z dziećmi na tradycyjnej wycieczce po klimatyzowanym wnętrzu marketu (w niedzielę zwanej nabożeństwem materialistów). Omawiamy strategie zakupowe, sprowadzające się z jednej strony do: „a kupisz mi…?” a z drugiej strony do: „nie”.
Są jeszcze kwestie transportu publicznego.
- Tata, a weźmiemy wózek? - Jagienka negocjuje wszystkie opcje.
- Nie, pójdziemy piechotą – Tata jest nieubłagany jak Stalin po urlopie.
- Ale tu nie ma piechoty!
„A ile dywizji ma papież?”- Stalin był nieubłagany też przed urlopem. Za to Jagienka ma w sobie coś z czołgu.


Jagienka jest Yes-woman: Babcia, a dasz mi cukierka? Tak? Tak? Tak? Tak? Tak? Tak? Tak? Tak? Tak? Tak? Tak?... po 106 takich Takach można zgodzić się na wszystko. Babcia oczywiście wymięka przy 12 Taku. Jeśli zaś chodzi o marchewki z ogródka, to Jagienka niekoniecznie jest na tak. 

wtorek, 4 lipca 2017

Gratulacje

Swojskie klimaty w wydaniu przelokalnym:
- No i co tam się sąsiad urodziło?
- Trzecia córka!
- Nie szkodzi!
Wyrazy współczucia na twarzy krajana są jak wykute w granicie. Żal ściska organy zewnętrzne i wewnętrzne grając fugę d-mol J. S. Bacha.
Cóż, jak to mówią: spóźnione ale szczere.


Czechow. I nie "Wiśniowy sad" ani "Wujaszek Wania".

poniedziałek, 3 lipca 2017

Nasza mała Tolerancja

Wakacyjne spotkanie z tłumem uczniów charakteryzują się obopólnym zaskoczeniem. Uczniowie (obyś cudze dzieci uczył!) dziwią się, że pan od muzyki nie śpi w wakacje w trumnie, pan od muzyki (i od czego tam jeszcze trzeba, poza tym Tata) dziwi się, bo jeszcze umie – na przykład temu, że dzieci mówią tak ładnie „dzień dobry”. A w to wszystko wmieszane są jeszcze dzieci osobiste. M.in. Jagienka:
- A co to są za dzieci Tato?
- To są moi uczniowie córeczko.
Jagienka ewidentnie i metodycznie trawi uzyskaną informację. Potem wypluwa wynik:
- Aha, to ty z nimi mieszkałeś kiedyś, a teraz mieszkasz z nami?
Dziwienie się światu oznacza niezmienną świeżość spojrzenia. Jagienka widzi i pojmuje, że rozwody są modne. Z tonu głosu wynika też, że jest w stanie je zaakceptować. Taka nasza mała tolerancja. 


Pacyfikację dzieci podczas wakacji można przeprowadzać na przykład przy pomocy broni mrożącej język w ustach. 



niedziela, 2 lipca 2017

Post pt.Post

Mama spędziła prawie 2 tygodnie w szpitalu czekając na Hankę (w starciu kompetencji w określaniu daty porodu: położne kontra lekarze 10:0 dla położnych).



























A mimo to waga urodzeniowa Hanki 4100 gramów. 
(nie no, oczywiście, że Mamę dokarmialiśmy...)

niedziela, 25 czerwca 2017

Życie to nie je bajka

Jagienka wymyśla bajkę:
- Dawno, dawno temu był sobie kotek, traktor i jabłko…
Literackiego Nobla temu, kto dopisze ciąg dalszy.


Kotek, traktor i jabłko szli sobie drogą i spotkali lisa z twarzą dziewczynki... Może tak?

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Lody mielone

Marzenia (i lenistwo) napędzają ten świat:
- A są lody kotlecikowe?
Jagienka połączyła dwie rzeczy, które są w jej kulinarnym uniwersum absolutnie najlepsze na świecie. Jeśli chodzi o ewentualnego wykonawcę, to proponuję tradycyjny układ – za pomysł 10 groszy od loda na konto Taty. Obiecuję, że będziemy z córką na lodach kotlecikowych codziennie po obiedzie.


Przy okazji mamy debiut Hanki na łamach.

środa, 7 czerwca 2017

Ząb zupa ząb

Introdukcja Wróżki Zębuszki na rodzimy grunt przebiegła bezboleśnie i z dużą żyznością gruntu. Dzieci tradycję znają i przestrzegać pragną. Tyle, że czasami może im się mylić z takim choćby Mikołajem, który nie pożąda trofeów dentystycznych w zamian.
- Zośka, pewnie dostaniesz pieniążek pod poduszkę? - rodzice z dumą i wzruszeniem oglądają pierwszą mleczną dolną jedynkę która w wieku lat sześciu i dni sześciu postanowiła się usamodzielnić i opuścić przytulną jamę gębową.
- Nie chcę pieniążka – Zosia ma światopogląd, zasady i kwasy – Bo mam już za dużo. Chcę malutki dzwoneczek.
Jest taka wróżka, Dzwoneczek, ale ona nie robi w branży zębowej. Wszystko mi się miesza. Mam pięciozłotówkę, nie mam dzwoneczka. Co robić? Pożyczyć od Zośki pieniądze?


Tak z innej beczki, choć w zasadzie z tej samej: jak już będzie trzecia córka, to doznam ostatecznej iluminacji kolorystycznej i pojmę kolor ecru...

wtorek, 6 czerwca 2017

Niezła jazda.

Niezła jazda autem do domu, jak zwykle zresztą. Tematy przeróżne fruwają z siedzeń tylnych na siedzenie kierowcy i rozpraszają neurony na wszystkie strony:
- Tata, a ile opel ma lat? - Zosia robi szybki pamięciowy remanent floty domowej.
- 10 – odpowiada Tata z lekkim smutkiem, pamiętając sześcioletnie auto, czyli w polskich warunkach praktycznie funkiel nówkę ciut tylko przekręcone w okolicach licznikowych.
- A toyota?
- 17.
- Ale przecież toyota jest mniejsza?
Jak wytłumaczyć dziecku, że od pewnego wieku ciało się kurczy? I jaki to wiek dla samochodów?


6 czerwca, dziewczyny od tygodnia oczekują na siostrzyczkę. Tymczasem w drodze na oddział położniczy na 3 pietrze uwagę przykuwa oddział okultystyczny na 1 piętrze. Może tam można wywołać poród? Albo coś?



niedziela, 4 czerwca 2017

Słowo na niedzielę.

Zosia niedzielna jak rosół i kościół:
- A jutro jest piątek? Bo ja się znam na piątkach.
Jutro jest poniedziałek. Na poniedziałkach znają się dorośli. Stąd się bierze dużo brzydkich słów.


A urodziny Zośki obchodziliśmy w niedawną sobotę. Nie żebyśmy dyskryminowali jakieś dni tygodnia, ale co by nie mówić, lepsza byle jaka sobota niż gorący poniedziałek.

piątek, 12 maja 2017

Nieskończoność plus

Skakanie z Tatą jest przyjemne. Można by skakać bez końca, ale spieszymy się nieco do przedszkola. Jagna rozumie i wspiera:
- To ostatni raz. A potem jeszcze jeden ostatni raz.
Nieskończoność ma swoje granice.


Najważniejsze jest miękkie lądowanie (i miękki papier toaletowy).

środa, 10 maja 2017

Truskawki

Mama lubi truskawki:
- Widziałam dziś truskawki.
Zosia też lubi truskawki:
- O, lubię truskawki.
- Na ryneczku były po 30 złotych. Węgierskie.
Zosia krzywi się (prawdopodobnie z powodów ekonomicznych albo narodowościowych):
- Z węgla? Nie lubię węgielskich.
To skrzywienie było jednak z powodów chemicznych.
Gwoli obowiązku sprawozdawczego: Tata też lubi truskawki i nie lubi węgla. Jagna śpi.


Całe szczęście, że dziewczyny jak maliny...

niedziela, 7 maja 2017

Las Izeras

Jagienki walka z niedosłuchem. Pole walki: Harrachov. Czas bliżej nieokreślony.
- Gdzie jest Mama?
Tata zarzuca czeszcziną zmieszaną z angielszcziną w proporcjach środkowo-europejskich:
- Maminka je na wellnesie.
Jagienka naprawdę cierpi na uszy, przez co cierpimy wszyscy:
- W lesie?!!
Po pierwsze: w lesie to jest nauka. Po drugie: na wellnesie się nie je.
Jakby ktoś pytał, gdzie są niegdysiejsze śniegi, to niektóre na Czartowej Horze.

środa, 26 kwietnia 2017

Się kręci

Pedałujemy z młodszą córką, niepomni potencjalnych bezeceństw,wrogiej ideologii gender i zagrożeń ze strony bezprawego i niesprawiedliwego lewactwa. Córka na bagażniku pedałuje tylko mentalnie, w dodatku chroni głowę przymałym kaskiem, Tata, jako wieczny student (ergo biedak), zmaga się z wiatrem w oczy. Co najdziwniejsze, jak zwykle ten wiatr w oczy to i w tę i z powrotem. Tymczasem Jagna ma ton zafrasowany:
- Jak wrócę, to się chyba zmęczę.
Tata, dawniej kozak i cyklista, obecnie po czterdziestce, próbuje spojrzeć córce w oczy, ale nie może przekręcić szyi, bo mu coś weszło. Chciałby popatrzeć na potomkinię i zobaczyć, czy mu też wyszło, ale nie wychodzi.
Wychodzi na to, że trzeba kręcić bez kręcenia szyją.
Tymczasem planeta Ziemia, zgodnie ze wskazówkami Galileusza.


Brak patriotyzmu objawia się m.in. nie ścinaniem drzew na posesji. 

wtorek, 25 kwietnia 2017

Zbiórka publiczna

Pamiątkowa kartka Taty z czasów ulicznego zarabiania fletem (jakkolwiek by to nie zabrzmiało nomen omen) zainspirowała Zośkę. Stworzyła własny plan zaczarowania bogatej publiczności. „Zbieram na pieniądze”- brzmi wyzywające hasło.
Jest tym jakaś głębsza myśl ekonomiczna, bo jej z wierzchu nie widać. W każdym razie pieniądze się przydadzą.
Tata zbierał na piwo a wydawał na książki. Naprawdę!


Życie to i tak tylko gra świateł...

czwartek, 20 kwietnia 2017

Sportowniczka



Zosia podjęła decyzję w sprawie przyszłości szeroko pojętej:
- Będę sportowniczką.
- Kim?
- No nie wiem, jak to powiedzieć...
Faktycznie, wersja żeńska sportowca w języku polskim jest kiepską kalką z angielskiego. Sportsmenka to nawet nie sportswomenka. Zosia wybrnęła brawurowo i (słowo)twórczo pod każdym względem w kontekście trudnego nad wyraz (i to niejeden) języka polskiego.
- I jeszcze będę grała na fortepianie.
Masz wszelkie dane i szukane córeczko oraz pianino w domu. Talenta po Mamie, po Tacie i wszystkich dziadkach. Jest w czym wybierać. Obawiam się, że będziesz ciekawą osobowością…


Jest jeszcze opcja, że zostaniesz (tfu!) artystką... Jak takie rzeczy tworzysz z maminych chustek i z tatowych dokumentów.

środa, 19 kwietnia 2017

Precyzja

Poświąteczne dojadanie w toku:
- Jagienko, chcesz kabanosa?
- Nie chcę kabanosa. Chcę dwa kabanosy.
Precyzja to klucz. I w razie czego pamiętajcie, że masarz to nie masażysta!

 

Jest takie ładne imię dla dziewczynki: Precyzja. 




czwartek, 23 lutego 2017

Kobieta Matka



Tata w czułości swojej niezmierzonej wypędza stado na łąkę stosując werbalne środki przymusu bezpośredniego w kierunku Mamy:
- Pospiesz się kobieto!
Prawdziwie męska solidarność zalewa Jagienkę obronną falą:
- To nie kobieta, to Mama!
Są teorie mówiące o nieodwracalnych zmianach zachodzących w kobietach po urodzeniu dzieci. Są teorie mówiące o dzieciach, które są grzeczne. Są teorie mówiące o prawdziwych mężczyznach. Są też teorie mówiące o praktyce.
Czy już mówiłem, żebyś się pospieszyła kobieto?


Trzy kobiety w Borach Tucholskich nie licząc kija. I tylko jedna torebka!

środa, 22 lutego 2017

Nos

Zmysły nie pryskają:
- Nos mi pachnie – rzecz ująwszy naukowo Jagienka nie ma wątpliwości co do faktu. Pytanie rodzi się dopiero w temacie uzyskania wyniku. Innymi słowy: jak powąchać nos?





Ferie nad morzem to wąchanie jodu. Jod bierze się z Mistrza Yody rozpuszczonego w powietrzu po wiadomych wydarzeniach na planecie Dagobah. Dzięki regularnemu wdychaniu uzyskuje się Moc. Moc pozwala rycerzom Jedi nawet na wąchanie nosów, acz zaiste łatwym nie jest to. 








wtorek, 14 lutego 2017

Telewizor

Dziewczyny bawiły się wczoraj w oglądanie telewizji... Chcą dać nam coś do zrozumienia? Naprawdę trzeba mieć w domu telewizor?



Jagienka wyprodukowała program o księżniczce z dużą głową. Zosia zrobiła różowego pilota, przekąski i coś do picia.