piątek, 6 września 2019

Mały czeski film

Mamy znajomą Czeszkę na wizycie. Jagienka jest zafascynowana możliwością jako-takiego porozumienia językowego między narodami.
- A ty gdzie mieszkasz? -Jagienka posiada dużo asertywności w pakiecie podstawowym.
- W Pradze. To wielkie miasto, ponad milion mieszkańców – pada odpowiedź (niniejszym brawurowo przetłumaczona przez Tatę).
- A u nas ile jest w Studniskach? - Jagienka posiada też naturalną ciekawość, tym razem skierowaną na teoretycznie bardziej kompetentnego w temacie Tatę.
- Nie wiem, może z 600 osób?
Kolejną cechą Jagienki jest też duma narodowa i lokalny patriotyzm:
- A to więcej niż w Pradze?
Studniska Dolne od morza do morza!


Tymczasem we wspomnianych Studniskach Dolnych dwuletnia Hanka uprawia jazdę konną. Ciekawe czy w Pradze są konie?

czwartek, 5 września 2019

Hahankowy słownik wielce obrazowy

Mama:
- Hania, jak niesiesz kubek, to trzymaj za ucho!


Hania:
- Jestem ubrana kapeluszem!


Poranki u nas w domu bywają edukacyjne.




poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Iluminacja

Mama robi wejście smoka do salonu, gdzie przez jakieś pół godziny urzędowała Hanka bez nadzoru. Z miejsca łapie się za głowę i zadaje pytanie z gruntu retoryczne:
- Hanka, coś ty tu zrobiła?!
Odpowiedź jest jak stopień wyższy od przymiotnika „retoryczna”: jeszcze retoryczniejsza:
- Bałagan.
Wychodzi na to, że jednak dorośli nie widzą tego, co mają pod nosem. Albo udają.


Nie ma co udawać - chaos ma dużo lepszą organizację od porządku. Bałagan nic nie musi, robi się sam.

poniedziałek, 29 lipca 2019

Słownik Hahankowy, stan bieżący natenczas

Słownik w formie quizu oczywiście. Jeśli jesteście w formie, to spróbujcie wydedukować czy:

Kalemelon to:

a) Starożytny grecki rzeźbiarz boskich Zeusów.

b) Gadzina zmieniająca barwy zależnie od sytuacji.

c) Połączenie melona z kalafiorem w ramach zmasowanej akcji GMO.



Lembot to:

a) Kenijska łódź podwodna wysyłana na zwiady na ugandyjskie akweny.

b) Duże zwierzę garbne zwane „statkiem pustyni”.

c) Mołdawskie narzędzie do mielenia zbóż jarych i ozimych.


Helikoptet to:


a) Praski chór, w którym swoją karierę zaczynała Helena Vondraczkowa.

b) Obiekt latający w z wielkim śmigłem u góry.

c) Jadowita bakteria powodująca zajady.


Najgorsze jest to, że tak nam się podobają te nowe słowa, że nie prostujemy, a wręcz podłapujemy i używamy. Jagienka do dzisiaj śpiewa o jeżyku, który ma kolce „na rzgbiecie”. Co z nas za rodzice?


piątek, 26 lipca 2019

Myśl techniczna

Jagienka odkrywa możliwości nowego auta dużo szybciej niż rodzice:

- Tata, a tym guzikiem można to okno podniżyć.

Podniżanie okien to jak pociąg z Moskwy do Władywostoku i jednocześnie z Władywostoku do Moskwy. Balszaja technika, job jego mać...


"They'll learn much more than we've ever known" - koniec cytatu.
 (a zdjęcie oczywiście ciocia Ania Marendziak)

czwartek, 18 lipca 2019

Wysoka półka

Dwuletnia Hanka wspina się na wyżyny. A czasami na stołki, w oczywistym celu sięgania, gdzie wzrok nie sięga tudzież łamania, czego rozum nie złamie:
- Jestem górze. Jak Paweł.
- Jaki Paweł? - rozpracowanie tej zagadki zajęło nam chwilę. A potem zalała nas rodzicielska duma.
Pytanie dla uważnego czytelnika – jaki Paweł? Podpowiedź: „czytelnik” to słowo klucz...


Jagna nie bawi się zagadki literackie. Ale zawsze wie, gdzie jest obiektyw. (zdj. ciocia Ania Marendziak)

wtorek, 9 lipca 2019

Mordo-klejki

Zgłaszanie najmłodszej córki w USC przynosi, oprócz wymiernych korzyści (w odpowiedniej rubryce zaznaczyłem „z powodu świadczeń socjalnych”), także wiele radości. Zwłaszcza jak się zgłasza z Jagienką. Jagienka posiada asertywność 12 w skali do 7 oraz lekki niedosłuch, już wyleczony, ale czasem dający znać o sobie, jak każdemu.
- Tata, czemu tu się tak cicho mówi?
- Bo urząd jest świątynią biurokracji.
- Co?
- I pani się może pomylić i wpisać Malina zamiast Maryna. Albo Marynata.

Tata jest od wyjaśniania zaciemnień rzeczywistości. Ale czasami sam potrzebuje iluminacji, mile zaskoczony szybkim załatwieniem sprawy. Tylko Jagienka nie wychwyciła fragmentu rozmowy, skacząc po krzesłach USC w Zgorzelcu. Szybkość załatwiania sprawy jest wartością względną.

- Tata, jakie dzieci kiedyś długo MORDOWALI?!!! - córka ma w sobie ciekawość tropiciela zbrodni przeciw ludzkości. Miła pani urzędniczka spieszy ze sprostowaniem:

- Meldowali! Meldowali!
Aby nie robić skandalu, druga pani urzędniczka przyniosła krówki w celu zatkania ust prowokatorki. Nie da się uniknąć słodyczy w dzisiejszym świecie.


Tymczasem siostry się wąchają.