poniedziałek, 6 stycznia 2020

Jing-Jang

Spotkania z przyrodą w mieście. Mewy i gawrony biją się o śmieciowe jedzenie, czarno na białym widać, że święta były obfite a natura to odwieczna walka. Kawki dodają trochę odcieni szarości. Patrzymy na to z fascynacją. Jagna jak zwykle pierwsza wyrywa się z komentarzem:
- Jak diabły i anioły.
Poezja zjawia się w najbardziej nieoczekiwanych momentach.


Najważniejsza jest równowaga!

środa, 1 stycznia 2020

Rzeź niewiniątek

Rodzicielstwo to totalny brak prywatności. Tata goli się przed lustrem i pod lustrującym spojrzeniem Jagienki, która dzieli z Tatą nawyk wczesnego wstawania, nawet w nowe roki. Dużo pytań, dużo odpowiedzi, dużo ryzykownych ruchów grdyką, wykład o ostrości żyletki i wreszcie polewanie zdrapanych pryszczy spirytusem salicylowym.
- A po co polewasz tym spirytusem? - pytaniom oczywiście nie ma końca.
- Żeby zabić bakterie.
- A nie zabiłeś ich żyletką?
Dobrze, że nie miałem już ostrza na gardle. Mógłbym posiekać jabłko Adama.
Dodatkowy P.S. jest taki, że Jagienka, mimo ostrzeżeń i wykładu oczywiście dotknęła żyletki i oczywiście się skaleczyła. Cóż, nauka przez zabawę.


Hania nie do końca poznaje ogolonego Tatę. Elementy niepokoju dają poczucie ulotności!

niedziela, 29 grudnia 2019

Wieczorne ambiwalencje

Radość i niepokój o lepsze jutro (a konkretnie poranek) mieszają się, gdy widzisz dziecko czytające książkę do poduszki o godzinie 21.45. Zosia wyrobiła w sobie zwyczaj, co cieszy niezmiernie, ale nie o godzinie 7.00 dnia następnego, gdy trzeba wstawać do szkoły.
Prawda, teraz dni wolne, ale Mama dba o przyszłość:
- Zosiu, niedługo będziesz musiała znów przyzwyczajać się do wczesnego kładzenia się spać. Nie będziesz mogła czytać tak późno.
Zosia podnosi głowę znad książki:
- Wiem. I dlatego właśnie nie czytam.
- A co robisz?
- Oglądam.
Jeden fakt jest taki, że Zosia znalazła „Ulicę Czereśniową”, gdzie są tylko obrazki. Drugi fakt jest taki, że nadeszła era bardzo wąskich specjalizacji.

Z wiadomych przyczyn dziś obrazka nie budiet.
 


środa, 4 grudnia 2019

Zła Mama

Hania ma 2 lata i rysuje z namiętnością Picassa, polerując formę a nade wszystko objaśniając treść:


"Tutaj Mama jest zła na Hanię, bo Hania zrobiła kupę do majtek" - koniec cytatu.


"A tu Mama już nie jest zła"

Ewidentne katharsis, emanacja transcendencji albo inne psychologiczne mambo-dżambo. Jestem pod wrażeniem.




niedziela, 24 listopada 2019

Pani K.

Tata w szczerej rozmowie z córeczkami:
- Muszę dziś jechać do pracy. Mam dziś taką małą konferansjerkę.
Zosia, coraz bardziej świadoma stosunków międzyludzkich i międzypłciowych, wyraża lekko zawoalowany niepokój:
- A to jakaś pani jest ta konferansjerka? Mama wie?
Mama wie.


Nawet kiedyś własną garderobę miałem na dużej imprezie...

czwartek, 21 listopada 2019

Ucho Hanki

W ramach wprowadzania elementów baśniowych do rzeczywistości Tata regularnie wyczarowuje bobeł (regionalna nazwa smoczka, pochodząca jeszcze z czasów Jagienki, stosowana w Studniskach Dolnych przy drodze na Kunów) z ucha Hanki, wzbudzając tym niekłamany entuzjazm i podziw (w Hance) oraz uzasadnione obawy o nieuzasadnione grzebanie ostrymi narzędziami w uszach w poszukiwaniu rzeczy zaginionych. A takich rzeczy nie brakuje – i paradoksalnie, jednocześnie brakuje. W każdym razie Hanka wierzy, że smoczek jest w którymś z małych uszek i tego się póki co trzymamy.
Rozwój dziecka jest harmonijny, zabawy takie jak „berek” i „ence pence”, tudzież „oddawaj mi to, to nie twoje!” są na porządku dziennym. Reszta to kwestia wyobraźni i refleksu, na przykład na zapytanie Mamy:
- Gdzie masz bobła?
Rozbrajający uśmiech, trochę gestykulacji i tekst:
- Ence uchu, w którym uchu?
Nie ma co się czarować, Haneczka jest czarująca.


Marynie też nic nie brakuje...

niedziela, 10 listopada 2019

Bajka o przemocy

Bajki są istotnym elementem naszej egzystencji rodzinnej. Dość wspomnieć, że Tata zarabia na wyżej wspomnianą egzystencję między innymi opowiadając bajki. Dlatego, jako profesjonaliści, rodzinnie dyskutujemy, analizujemy, wyciągamy wnioski. A głównie się nabijamy. 
- Mama, ty to chyba nie lubisz bajek o miłości – Jagienka ma obserwację po serii mało udanych żartów w wykonaniu Taty i Mamy.
Mama oczywiście wyprowadza z błędu:
- Bardzo lubię, a o czym w ogóle mogą być jeszcze bajki?
Tata służy zawodowym doradztwem:
- O przemocy!
Jagienka żąda wyjaśnień:
- A co to jest prze-moc?
I wszystko byłoby jak w bajce, ale tak zaakcentowała ten wyraz, że zabrzmiał jak super-moc, jak coś prześwietnego.
Więc znów, zamiast wytłumaczyć, zaczęliśmy się śmiać. I to długo i szczęśliwie. Co te dzieci o nas pomyślą?