piątek, 25 listopada 2016

Misio-Pysio

Szał twórczy ma różne przejawy. Zośka na przykład tworzy coraz bardziej rymowane rymowanki z tajemniczymi elementami autobiografii i z ujawnianiem preferencji co do wyglądu potencjalnego partnera:

Był raz mały Misio-Pysio
Jadł rosołek
Siadał na pachołek-stołek
Miał wesołą buźkę
Oczka miał błyszczące
Jak gwiazdki na niebie
Kochał dzieci w przedszkolu
A najbardziej Ciebie
Zosiu

Mama z Tatą (jako rodzice) apelują do Misia-Pysia o ujawnienie się i zapraszają na obiad. Będzie rosołek. Pachołek-stołek już czeka.


Robienie dobrej miny do złej gry to część życiowego pokera.



niedziela, 20 listopada 2016

Sytuacje i nauki

Są takie piosenki, których nie należy śpiewać w danych sytuacjach. Na przykład "Chcemy być sobą", w sytuacji w której nie można być sobą. Są takie sytuacje.
Są też takie sytuacje, kiedy Tata ostrzy noże i doznaje ataku galopującej ambiwalecji słysząc z ust trzyletniej zaledwie Jagienki mowę niejakiego Szekspira w nie jego bynajmniej wierszu, choć też do rymu dokładnego: "Daddy Finger, Daddy Finger where are you?". Duma miesza się z uprzedzeniem. Na szczęście piosenka zmierza do pozytywnego zakończenia: "Here I am, here I am, how do you do?".
Tymczasem małej uliczce w pobliżu kościoła pw. św. św. Barbary i Józefa Robotnika w Zgorzelcu nadano imię Karola Darwina. Nauka nie idzie w las. Albo wręcz przeciwnie


Są sytuacje, kiedy optymistycznie patrzymy w przyszłość. Zdjęcie dzięki uprzejmości wujka Kozła i jego aparatu, który robi fajne zdjęcia. A piosenka edukacyjno-poglądowa o tu: https://www.youtube.com/watch?v=YJyNoFkud6g

poniedziałek, 7 listopada 2016

Świadomość

Czasami dzieci wyczuwają, że podwójne zaprzeczenie do niczego nie prowadzi a gramatyczne irracjonalności języka polskiego sprawiają, że należy on do siedmiu wspaniałych najtrudniejszych języków świata:
- Tu nie ma kogoś - stwierdza Jagienka patrząc na zdjęcie, na którym nikogo nie ma. I ma rację. Podwójnie. Gdyby tak możni tego języka posłuchali dzieci, to nasza lingwa nie franka zyskałaby na sensie acz straciła na uroku.
Apel do starych załogantów, idealistów, hippisów i innych bezdzietnych z natury albo z wyboru: świadomość poszerza się wraz z poszerzaniem rodziny, narkotyki są naprawdę zbyteczne!


Zosia nie zwraca uwagi na literackie Noble i nagrywa swoją płytę w zaciszu domowego studia. Naprawdę, rzućcie dragi, rozmnóżcie ciała i zobaczycie, co to jest prawdziwy haj.

niedziela, 23 października 2016

Kot w stanie napięcia.

Jagna bada zachowania zwierząt na przykładzie kotów domowych.
- Tata, a kot jak macha ogonem, to jest zły?
Od razu staje mi przed oczyma Tomek Wilmowski w drodze do krainy kangurów i jego bliskie spotkanie z tygrysem na statku "Aligator". Mistrz Szklarski silnie zaakcentował tygrysie bicie ogonem na boki w chwilach dużego napięcia nerwowego (napięcie to bywa najsilniej odczuwane przez człowieka stojącego naprzeciwko). Nasz Kotpi ma w sobie wiele z tygrysa a odpowiedź jest krótka i zwięzła jak bywa żywot człowieka poczciwego:
- Tak.
- No to Kotpi nie jest zły, bo go trzymam za ogon.
Stanom napięcia nerwowego można zapobiegać w prosty sposób.


Kototerapia bilateralna w praktyce.



piątek, 21 października 2016

Praca to życie

W pewnym wieku nadchodzi czas trudnych pytań.
- Zosiu, a gdzie pracuje twój tata? - zapytano w przedszkolu.
Zosia wahała się podobno tylko przez chwilę:
- W cyrku.
 W pewnym wieku trzeba przyznać bez wahania, że to życie to cyrk. Niektórzy mogą śmiało dodać: curva.


Życie to wielkie laboratorium. A tata naprawdę pracuje w cyrku...

wtorek, 11 października 2016

Zdrowe jedzenie.

Jagna żrąca o poranku jak woda królewska. Mimo kataru kabanosy znikają w czelustkach małej dziewczynki z prędkością czegoś bardzo szybkiego.
- Jak masz taki apetyt, to znaczy, że nie jesteś chora i możesz iść do przedszkola? - zauważa tata w interesie swoim własnym i ogólnoświatowym być może też.
Jagna nie łączy swojego interesu z interesem taty i ogólnoświatowym być może też:
- To ja zjem jeszcze dwa kabanosy i znów będę chora i nie pójdę do przedszkola, dobrze?
Jedzenie ewidentnie wychodzi dziecku na zdrowie.  

środa, 5 października 2016

Dbaj o Ziemię!

Czytamy przedsennie książkę o zwierzętach. Temat luźno schodzi na orangutany (przy okazji pozdrawiam Bibliotekarza z Niewidzialnego Uniwersytetu!). Opowiadam, co wiem, niczego nie ukrywając:
- Orangutany są zagrożone wyginięciem córeczko.
Zosia nie może uwierzyć i w swoją wypowiedź wkłada całą moc wiary w świat i ludzi dorosłych, przekonanie o prawdomówności rodziców oraz pań z przedszkola oraz tę przecudowną arcydziecięcą supernaiwność, która powoli będzie wyparowywać z jej organizmu, w miarę nasiąkania skorupki nieuniknionymi rozczarowaniami:
- Ale przecież my dbamy o Ziemię!
 Co jej odpowiedzieć? Znów pokazać okoliczne pobocza dróg i lasy zasypane śmieciami? Kiedy dziecku od maleńkości wtłacza się do głowy prostą ideę nie wyrzucania śmieci do lasu, to ona się zakorzenia. Siejmy to ziarno i bądźmy jak dzieci.