poniedziałek, 19 maja 2014

Siostry Targaryen

"Siostry Targaryen"

Dziewczyny w szale destrukcji papieru. Strzępy walają się wszem i wobec ni z tego ni z owego po całej podłodze. Jakby tego było mało, wkracza mama:
- Kto to natargał? - z tonu pytania wynika głębokie pożądanie natychmiastowej odpowiedzi.
- My! - odpowiada Zośka hardo.
- A kto to będzie sprzątał?
- Ty!
Tradycyjny podział ról jest głęboko zakorzeniony w świadomości.

niedziela, 18 maja 2014

Noc Muzeów czyli kura

"Noc Muzeów czyli kura"

Spowiedź dnia poprzedniego, Zośka w konfesjonale, tata po pracy:
- Wczoraj była Noc Muzeów. Graliśmy tam z Przemkiem i z Sebkiem. I przez chwilę z Remikiem.
- A Remik śpiewał na gitarze? - Zośka wierzy, że gitary i Remiki mają dusze i głos.
- Remik grał na gitarze i Przemek też grał na gitarze. Ja grałem na flecie i śpiewałem. A Sebek grał na... - chwila wahania jest znamienna i wskazana w obliczu sprzętu grającego Sebka. Tudzież sprzętu grającego Sebkiem - Sebek grał na zabawkach.
Mama podłapuje, przychodząc z pomocą:
- No, Sebek wziął lalę, nacisnął i ona zrobiła: la la la.
Samokrytycznie pochwalę się, że oboje szybko łapiemy konwencję:
- Tak jest - potwierdzam - A potem wziął misia, nacisnął i miś zrobił: mi mi mi.
Żeby nadążyć za rodzicami, Zosia też musi szybko łapać konwencję. W jej oczach zapalają się lampki, widoczny znak skrzenia się neuronów:
- A potem wziął żabę... - te malutkie neurony muszą się jeszcze ciut dłużej rozgrzewać.
- I jak zrobiła żaba? - podpowiadam.
- Ko ko ko! - ale jak już się rozgrzeją, to poziom abstrakcji sięga tam, gdzie wzrok nie.
- Tak zrobiła żaba? - pytamy z niedowierzaniem i szacunkiem.
W wieku lat trzech myśli się chyba jednak bardziej racjonalnie niż nam się wydaje. Białe jest naprawdę białe a czarne czarne. Przepraszam - afroamerykańskie jest afroamerykańskie.
- Nie, kura zrobiła ko ko. Tak jak Sebek.
Ten Sebek to poliglota normalnie! No i pierwszy wykonawca piosenki o kurze:

Nie zabijaj chłopie kury
bo los kury jest ponury

Kura spędza noc w kurniku
musi chodzić spać z kurami
w głowie nosi ptasi móżdżek
i ma pierze pod pachami

Nie zabijaj chłopie kury
bo los kury jest ponury

Rano kura grzebie w piachu
aż się wokół kury kurzy
jeśli się za bardzo grzebie
to się na nią kogut wkurzy

Nie zabijaj chłopie kury
bo los kury jest ponury

Kogut chodzi za nią dla jaj
nigdy się nie zjawi z różą
kura cierpi na kurzajki
oraz na ślepotę kurzą

Nie zabijaj chłopie kury
bo los kury jest ponury

Kura dzioba ma na gębie
i dwie nogi ma i pierze
kura ma czasami kurcze
a czasami lis ją zeżre

Nie zabijaj chłopie kury
bo los kury jest ponury

Jednak kurę pozytywnie
mimo wszystko świat nastraja
bo codziennie regularnie
robi ze wszystkiego jaja






piątek, 16 maja 2014

Sto lat

"Sto lat!"

Zimna Zośka, asmotfera gorąca, świętujemy imieniny.
- Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam! Zoooosia! - wersja rodzicielsko-autorska na dwa głosy z kadencją (to taki trudny termin muzyczny użyty z okazji zbliżających się wyborów) na koniec brzmi nienajgorzej, przynajmniej jeśli chodzi o formę. Ale treść wzbudza kontrowersje solenizantki:
- Nie, Zosia nie żyje. Jagienka niech żyje!
Nie ma co gadać, życie jest passe. Moda na wampiry, wilkołaki, zombie i innych nieumarłych wśród młodzieży jest, nomen omen, wiecznie żywa.
Szczere i serdeczne życzenia lekkiej ziemi z okazji imienin Zofii!  


Hrabina Jagna Banananananana nadchodzi, aby wysysać owoce żywota... 

Numerologia

"Numerologia"

Liczymy. Zawsze na coś, czasami, choć zbyt rzadko - pieniądze. Przed spaniem akurat dziś liczymy ryby (mimo, że baranów pod dostatkiem, he he, klasyczny śmieszny żart rozluźniający asmotferę) w związku z czytaniem o "10 przyjaznych rybkach", żeby nie powiedzieć 'Ten friendly fish". Dzięki Sylwia za edukacyjny i kolorowy prezent!
Ja liczę po angielsku, bo jako wielokrotny nauczyciel tego języka mam misję tudzież trudno wykorzenialne nawyki, poza tym pozycja literacka jest właśnie w lengłidżu. Zosia liczy po swojemu, dużo prościej:
- Jeden, jeden, jeden, jeden, jeden, jeden, jeden, jeden, jeden, jeden.
Przy siedmiu rybach, z których jedna przyłącza się do delfinów, aby pohasać po falach, zaczynam zastanawiać się nad analizą i interpretacją. Czy chodzi o to, że wszyscy są równi? Czy chodzi o to, że każda jednostka jest wyjątkowa? Czy chodzi o klasyczną jedność czasu, miejsca i obsady? Czy po prostu Zośka zapomniała, jak jest dwa?
 Poza tym nie jestem pewien czy liczy od góry, czy od dołu.


A teraz coś z zupełnie innej beczki: Tośka, Zośka i wuj Maciej w Izerbejdżanie. 

wtorek, 13 maja 2014

Mowa jest srebrem

"Mowa jest srebrem"

Zośka nabywa geograficznego obycia.
- O, tu jest szpital - zauważa nie bez racji - Tu się urodziła Jagienka.
- Ty też się tu urodziłaś - mówię, bo wiem. Bo widziałem. Bo byłem przy tym.
- No - Zośka potwierdza oczywistą oczywistość.
- Pamiętasz to? - temat świadomości pourodzeniowej jest bardzo ciekawy. Pierwsze wspomnienie, o tym, jak poszedłem na imprezę z tatą, a wróciłem z mamą i tego typu dramatycznie romantyczne historie.
- No pewnie - jeśli chodzi o świadomość, to Zośka jest Buddą w żółtych rajtuzach.
- Pamiętasz, jak wyszłaś z brzucha mamy? - powtarzam się dlatego, że nie ma we mnie wiary. Tłumaczę się zapewne dlatego, że czuję się winny braku wspomnianej - Pamiętasz, jak wtedy płakałaś?
- Nie płakałam, mówiłam - powiedziałem Buddą w żółtych rajtuzach? Jezusem w zielonej sukience!
- A co mówiłaś?
- Że tata pojechał do domu.
Prawda rzadko bywa obiektywna. Wcale nie pojechałem do domu, tylko na występ. Musiałem na pieluchy dla Ciebie zarobić!


niedziela, 11 maja 2014

Trampolina

Czasami dzieciom i mamie odbija. Się. Od membrany.








Cały Czas Świata

"Cały Czas Świata"

Dzieci i Żuliki mają Cały Czas Świata. Dzieci z powodu niedostatków w edukacji i powszechnej nieznajomości pojęcia Pośpiechu oraz dzięki młodzieńczej nadwyżce swobodnej kreatywności. Żuliki - no, tu sprawa jest grubsza. Oni są artystami Wolnego Czasu, co niektórzy przeszli etap Pośpiechu, przezwyciężając go permanentnie i bezlitośnie. Podobnie jak choćby Pablo Picasso, który nauczył się malować wedle obowiązujących norm akademickich swoich czasów, potem oduczył się wszystkiego i zaczął malować po swojemu, tworząc dzieła wiekopomne i rewolucyjne tudzież nowe gatunki w sztuce.
Sulikowskie Żuliki to elita Czasobiorców. Sztukmistrze Wolności na Placu Wolności. Statystycznie nieprzeciętni i nieprzeciętnie statystyczni. Władcy Czterech Wymiarów. Jako, że posiadają Cały Czas Świata, to siłą rzeczy (energii, materii i innych mc kwadratów) uczestniczą w kulturze, co samo w sobie należy do grupy ewenementów (a nawet w tym przypadku do ewene-mętów).
Dzieci też uczestniczą w kulturze. Bo mają Cały Czas Świata i czasami rodziców, którzy konsumują zjawiska produkowane przez artystów.
Dzieci to jedyne stworzenia, które nie odmówią tańca Żulikom. Nie pozwala im na to Wrodzona Niewinność. Cała reszta społeczeństwa jest na to zbyt oburzona i obrzydzona.
Jakież to ćwiczenie tolerancji dla rodziców - widok ich pociech tańczących z Żulikiem na sulikowskim rynku! Zaprawdę powiadam wam, wbrew pozorom, wiele można nauczyć się od tych, którzy mają Cały Czas Świata! Tańcz Zośka!


zdjęcie Damiana Lickindorfa wykonane podczas Trzecich Sulikowskich Mistrzostw Europy w Zupie 2013