sobota, 10 maja 2014

Raj?

"Raj?"

Dzieci to pijawki, od urodzenia naturalnie przyssane do cycków rodzicielskich albo innych naczyń z mlekiem życia. To trochę jak z Niemcami w kontekście Drugiej Wojny Światowej -nie można ich za to ciągle karać, ale warto pamiętać i przypominać. Mama spełnia patriotyczny obowiązek, śpiewając Jagience na mniej lub bardziej (zależy komu) znaną melodię:
- Ty pijawko! Ty pijawko! Ty pijawko!
Znana melodia plus nieskomplikowany tekst z głębokim przesłaniem to gwarantowany przebój. Chyba, że ktoś nie dosłyszy:
- Ty i jabłko! Ty i jabłko! Ty i jabłko!
Zosia zmienia treść, pozostając w formie. O czym jest teraz ta piosenka? Czyżby Adam śpiewał Ewie, co mu zostało po raju?
Tak czy siak wszystko kończy się i zaczyna na pijawkach. Natura kołem się toczy.

  

sobota, 3 maja 2014

Sieć globalnych połączeń

      "Sieć globalnych połączeń"

Scena łaziebna. Zośka przykłada słuchawkę prysznicową do ucha i wykręca numer kurkiem z zimną wodą.
- Gdzie dzwonisz Zosiu? - mama opowiada się za pełną inwigilacją poczty, telefonów i smsów do wieku lat pięciu. Zosia póki co współpracuje:
- Do Mongolii. Halo? Mongolia? Cześć. No. To na razie!
To był albo szybki kontrolny telefon, mający na celu sprawdzenie możliwości globalnych łączy albo szyfr. Założę się, że nie chciała rozmawiać przy świadkach.
Ciekawe, czy często tak dzwoni? Rachunek pewnie i tak przyjdzie pocztą.
Tak czy siak balszaja tiechnika, jak mawiają Mongołowie.  

czwartek, 1 maja 2014

Śniadanie prawdziwie rodzinne

"Śniadanie prawdziwie rodzinne"

Scena śniadaniowo-świąteczna. Nie spieszymy się z pochłanianiem kilokalorii, w menu m.in. świeża rukola z ogródka, wędzona makrela i czas na żarty.
- Zosiu, chcesz ciocię Rybę? - to jest jeden ze wspomnianych żartów (gdyby ktoś nie zauważył). A ciocia Ryba to Gośka K., znana tym i owym, mniej znana tamtym.
Żart żre, Zosia też, nastrój dopisuje. Do makreli kromka chleba żytniego z żurawiną (takie pyszne cuda pieką w Małej Wsi Dolnej). Szare komórki dostają zastrzyk energii, energia potrzebuje ujścia:
- Ciocia Ryba i wujek Żurawina - wypala Zosia z takiego nienacka, że rukola wychodzi mamie i tacie nosem i nadaje się już tylko na kompost.
 Czas na żarty nierozerwalnie łączy się z czasem nażartym. Szwagier Twarożek świadkiem.

czwartek, 10 kwietnia 2014

Tao

"Tao"

Wieczorne czytanie - po kolacji, na którą były śledzie, aczkolwiek niestety "bez smaleca". Jak namówić trzylatkę do jedzenia śledzi? Ha, przecież "Kot Pirat, zwan Czarnowąsym Rogerem jadł tylko śledzie i smalec!"
Czy cytowanie samego siebie to oznaka bycia guru czy raczej przejaw kiepskiego gustu? A może po prostu autoreklama?
"Kot Pirat i jego załoga" do nabycia niebawem, okazało się, że u wydawcy jest jeszcze zapasik...
Ad rem - wieczorne czytanie. Na tapecie "Mapy" państwa Mizielińskich. Pozycja świetna, acz zbyt wielkiego formatu. Dosłownie, bez przenośni, bez wygody przy czytaniu w łóżku. Nie szkodzi - Zośce. Oglądamy, opowiadamy - bo na tym polega lektura ww. Akurat jesteśmy w Chinach.
- A tu są Himalaje córeczko. - skupiam się na regionach mniej więcej znajomych.
- Aha. I się będziemy spinać.
- Tak jest Zosiu, w tym kraju trzeba.
Zosia nie zna jeszcze pojęcia sarkazmu, ewentualnie, jako osóbka inteligentna i bystra, skojarzy go natychmiast z katarem. Ma za to swoją wizję świata, jasną i klarowną:
- Ty się będziesz wspinał na tą górę, a ja na tą malutką - wybrała dla mnie Sagarmathę, czyli Czomolumgmę, czyli Mount Everest! A dla siebie jakiś nieokreślony sześciotysięcznik (oceniając proporcje na oko).
- Córeczko, pojedziemy razem! Albo do Nepalu, albo przez Chiny. To są Chiny, wiesz?
- Uhum. Ja się będę wspinać na takie małe Chinki, a ty na takie wielkie Chiny!
- Dobrze córeczko. Ewentualnie się zamienimy.
Hm, ciekawe, co na to Sekretarz Generalny Komunistycznej Partii Chin Xi Jinping? Ciekawe, co na to mama?!

na zdjęciu czekan taty na Stok Kangri (6159 npm), mniej więcej w okolicach granicy indyjsko-chińsko-pakistańskiej.



środa, 2 kwietnia 2014

Połącz punkty

"Połącz punkty"

Scena spacerowa na Krupówkach w Karpaczu. Mama, gwoli uzupełnienia wrażeń wzrokowych, rzuca spostrzeżeniem, teatralnym szeptem, do wiadomości rodziny:
- Ale tu dużo grubych ludzi.
Mama jest szczupła jak szczupak maratończyk i w porównaniu z nią szczapa to bela. Szczypta przesady zawsze dodaje smaku, kontrowersji i pikanterii.
Jako, że tata ma dylemat, do której z dwóch grup społecznych: grubych czy chudych, się zaliczyć, prawie trzyletnia Zosia czuje się w obowiązku nawiązać rozmowę:
- Ale tu dużo dużych ludzi.
Jagienka milczy wymownie, międląc smoczka w buzi.
 Ćwiczenie na obiektywizm: połącz punkty widzenia.