niedziela, 12 stycznia 2014

Logika

"Logika"

Logika to wielka nauka.
- Mamo, obudź się!
Logika w przypadku niewyspanej i nawet nie na wpół a na ćwierć przebudzonej mamy to melodia grana piano na drumli i dobiegająca przez grube mury bunkra Linii Morfeusza, zagłuszana serią głośnych snów o potędze.
- A dlaczego?
Logika ma to do siebie, że jest logiczna:
- Bo śpisz.
Lubimy niedzielne poranki, prawda Zosiu?



środa, 8 stycznia 2014

Rowerek

"Rowerek"

Scena rowerowa - w sensie wysoce alegorycznym i realnie recytowanym:
- Jedzie rowerek na spacerek, a na spacerku jedzie kto...?
Po tym, kto jedzie na rowerku można rozpoznać aktualne nastroje, sympatie i antypatie Zośki:
- Jagienka!
Jagienka jest faworytem siostry, w związku z czym oczywistym wyborem. Potem zaczynają się wybory ciut mniej oczywiste:
- Mama! Tata! Hilip! Babcia!
Zamiana literki F na literkę H i odwrotnie, to częsta i hajna sztuczka lingwistyczna naszej córeczki. Dlatego w przypadku wyborów abstrakcyjnych czasami na rowerku jeździ Pufatek.
Po długiej trasie dojeżdżamy do zupełnych abstrakcji:
- Jedzie rowerek na spacerek, a na rowerku jedzie kto...?
- Cebula! Cytryna! Słońce! Niebo!
Oczyma wyobraźni śledzę ten peleton i budzi się we mnie poeta. Ale zaraz zasypia, ululany przez prozę usypiania.  

wtorek, 7 stycznia 2014

Letarg

"Letarg"

Między jawą a snem jest jak między ustami a brzegiem pucharu. Opary absurdu mieszają się z wyziewami hiperrealizmu. Ostatnio bezskutecznie usypiając Zośkę wyszeptałem śpiącymi już wargi:
- Dur brzuszny.
Chwilę potem się obudziłem, bo mój mózg był szczerze zdziwiony tym, co leży na sercu językowi giętkiemu, teoretycznie połączonemu nicią porozumienia z organem bądź co bądź nadrzędnym.
Moment później znów zasnąłem, gdyż to było łatwiejsze rozwiązanie. Najłatwiejsze, najprzyjemniejsze i najbardziej na miejscu w danej sytuacji. Znaczy w łóżku.
Wczoraj Zośka popadła w taki letarg przy drugim "Kreciku". Jej język wyszeptał:
- Jeszcze jednego "Krecika".
- Ach joj - westchnąłem, wyjątkowo przytomnie - Jak umyjesz zęby, to obejrzysz jeszcze jednego "Krecika".
System motywacyjny i inne wynalazki galopującego kapitalizmu kontra letarg małej dziewczynki. Trwało to dłuższą chwilę.
- Chciałam umyć "Krecika" i obejrzeć zęby - powiedziały usta.
 Potem nogi poszły spać. Zrobiły to z głową.

sobota, 4 stycznia 2014

Kosz pełen strachów

"Kosz pełen strachów"

Scena łóżkowa. Czytamy "Biblię w obrazkach" (co robić, długie łapy indoktrynacji religijnej, ale niech będzie, do ogólnego wykształcenia jest to konieczne. Po mitologii żydowskiej grecka, celtycka, germańska i inne jeszcze przed nami). Mały Mojżesz płynie w koszyku wśród egipskich trzcin (przerabianych później na rakotwórcze papirusy bez filtra). Wytłumaczyć dziecku, że opcją była natychmiastowa śmierć malca? Legendy prędzej czy później traktują o krwi.
- Mama wrzuciła go do wody, żeby go uratować.
Brzmi bardzo logicznie. Przynajmniej dla dwuipółlatki, która ma nawet swoje uwagi w kwestii analizy i interpretacji:
- A koszyk jest, żeby się nie pochlapał?
No tak, mama i tata nie lubią, jak się dzieci za bardzo chlapią po obrusie, łazience czy innych facylitacjach społecznych. Mogą nawet krzyczeć.
W Czarnej Afryce miejscowi mają przysłowie: "nie taki diabeł biały, jak go malują". Każdy ma swoje strachy.


czwartek, 2 stycznia 2014

Anatomia

"Anatomia"

Scena postkąpielowa. Zosia na wylocie z wanny:
- Tato, mam rodzynki jak paluszki!
Anatomia małych dziewczynek jest słodka.  

Szczyt szczytów

"Szczyt szczytów"

Klawiatura do komputera to świetna zabawka, nawet, jeśli nie jest do niej przymocowany komputer. Taka klawiatura u dziadków w Żorach służyła nawet do oglądania filmów przez okno - wystarczyło położyć ją na parapecie i okno na świat z filmem przyrodnicznym o życiu na osiedlu (z gwarowymi śląskimi blokersami w rolach drapieżników) niemal jak żywy. Niemal - bo dźwięk jakby z innej opowieści, dużo znajomych głosów, w tym kilka sugerujących Zośce, żeby nie spadła z parapetu.
Gdyby to był głos Krystyny Czubówny, może byłyby mniejsze problemy z usypianiem...
Chcemy albo nie, klawiatury do komputera opanowują życie naszych dzieci w coraz większym stopniu. Zosia ze swoją chodziła nawet do toalety. Problem pojawił się przy pierwszym siadzie na nocnik i został sformułowany jasno i przejrzyście:
- A gdzie jest położenie?
Czasami człowiek znajdzie się w takim położeniu, że brak mu nawet położenia. To jest kryzys kryzysu.  

środa, 1 stycznia 2014

Myjka

"Myjka"

Wania mówiła, że największy problem z myciem mydła występuje w przypadku mydła w płynie. Zosia miewa inne problemy w trakcie mycia, równie rozmyte i zahaczające o granice transcendencji (gdziekolwiek by się one nie znajdowały):
- Zimno mi w wodę - powiedziała dzisiaj rano.
Każdy komentarz do wyżej wspomnianej sytuacji będzie zwykłym wodolejstwem.